Pęknięta rura, poważne zalanie, awaria instalacji elektrycznej albo nagła konieczność przeprowadzenia większego remontu mogą w ciągu kilku godzin zmienić zwyczajny najem mieszkania w poważny problem.
Najemca zgłasza, że w lokalu nie da się mieszkać. Fachowiec informuje, że naprawa potrwa kilka dni albo kilka tygodni. Pojawia się więc naturalne pytanie:
Czy właściciel mieszkania musi na ten czas zapewnić najemcy inne miejsce do zamieszkania?
Odpowiedź brzmi: w określonych przypadkach tak.
Nie oznacza to jednak, że każda awaria pralki, brak internetu czy nawet czasowy brak jednego z mediów automatycznie zobowiązuje właściciela do wynajęcia najemcy hotelu.Polskie przepisy posługują się pojęciem lokalu zamiennego i wiążą obowiązek jego zapewnienia przede wszystkim z sytuacją, w której przeprowadzenie koniecznej naprawy wymaga czasowego opróżnienia mieszkania.W praktyce bardzo dużo zależy więc od skali problemu, zakresu koniecznych prac oraz tego, czy lokal rzeczywiście może być w tym czasie używany zgodnie ze swoim przeznaczeniem.Warto wiedzieć, jak wygląda to od strony prawnej, ale równie istotne jest to, jak właściciel powinien zareagować w pierwszych godzinach po zgłoszeniu awarii.
Lokal zastępczy czy lokal zamienny?
W potocznym języku najczęściej mówimy o „lokalu zastępczym”. Ustawa o ochronie praw lokatorów używa natomiast pojęcia lokalu zamiennego.I nie jest to wyłącznie kwestia nazewnictwa.Ustawa definiuje lokal zamienny jako lokal znajdujący się w tej samej miejscowości co dotychczasowe mieszkanie, wyposażony co najmniej w takie urządzenia techniczne, w jakie wyposażony był poprzedni lokal.Przepisy określają również minimalną powierzchnię pokoi. Wymóg dotyczący powierzchni uznaje się za spełniony, jeśli na jednego członka gospodarstwa domowego przypada co najmniej 10 m² powierzchni pokoi, a w przypadku jednej osoby – 20 m². Nie chodzi więc jedynie o znalezienie jakiegokolwiek miejsca, w którym najemca może przenocować. Jeśli zachodzą przesłanki ustawowe, zapewniane rozwiązanie powinno rzeczywiście pozwalać na czasowe zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych lokatora.
Kiedy właściciel musi zapewnić lokal zamienny?
Najważniejszy przepis znajduje się w art. 10 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów.
Stanowi on, że:
jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga, lokator ma obowiązek opróżnić lokal i przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego.
Takie przeniesienie może trwać maksymalnie rok. Po zakończeniu tego okresu właściciel powinien ponownie udostępnić najemcy naprawiony lokal w ramach istniejącego stosunku najmu.
Co istotne, czynsz pobierany za lokal zamienny nie może być wyższy od czynszu za dotychczasowe mieszkanie.
Najważniejsze są tutaj słowa:
„jeżeli rodzaj koniecznej naprawy tego wymaga”.
Przepis nie mówi więc, że każda awaria powoduje automatycznie konieczność przeprowadzki.
Musi wystąpić sytuacja, w której wykonanie niezbędnych prac rzeczywiście wymaga opróżnienia lokalu.
Może tak być przykładowo wtedy, gdy doszło do:
- poważnego zalania mieszkania,
- rozległego uszkodzenia instalacji wodnej,
- awarii instalacji elektrycznej powodującej zagrożenie,
- pożaru,
- poważnego uszkodzenia konstrukcji,
- prac remontowych uniemożliwiających bezpieczne korzystanie z lokalu,
- konieczności osuszania mieszkania po dużym zalaniu,
- wymiany instalacji w zakresie powodującym faktyczną niemożność zamieszkiwania.
Nie sama nazwa awarii jest jednak najważniejsza.
Liczy się jej rzeczywisty wpływ na możliwość korzystania z mieszkania.
Nie każda usterka oznacza lokal zastępczy
To jedna z najważniejszych rzeczy, o których powinien wiedzieć właściciel mieszkania.
Wynajmujący ma obowiązek utrzymywać lokal w stanie umożliwiającym korzystanie z niego zgodnie z umową. Kodeks cywilny wskazuje ogólnie, że rzecz wynajęta powinna być wydana najemcy w stanie przydatnym do umówionego użytku i w takim stanie utrzymywana przez okres najmu.
Ustawa o ochronie praw lokatorów nakłada ponadto na wynajmującego m.in. obowiązek zapewnienia sprawnego działania istniejących instalacji związanych z dostawą wody, ciepła, energii elektrycznej czy gazu, z uwzględnieniem podziału obowiązków między właściciela i najemcę. W prywatnym najmie część tych obowiązków może zostać odmiennie uregulowana w umowie.
Nie wynika z tego jednak, że przy każdej usterce najemca powinien natychmiast otrzymać drugie mieszkanie.
Przykład?
Zepsuta zmywarka niewątpliwie jest problemem, ale co do zasady nie uniemożliwia korzystania z mieszkania.Podobnie jednodniowa awaria domofonu.Znacznie poważniejsza będzie sytuacja, w której w środku zimy całkowicie przestaje działać ogrzewanie, a temperatura w mieszkaniu szybko spada.Jeszcze inaczej należy ocenić zalanie, w wyniku którego trzeba zerwać podłogi, odsłonić część ścian i przez kilkanaście dni osuszać mieszkanie przemysłowymi osuszaczami.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny.
Co jeśli mieszkanie ma wady, ale nadal można w nim mieszkać?
Między lokalem całkowicie sprawnym a lokalem niezdatnym do zamieszkania istnieje wiele sytuacji pośrednich.
I właśnie one w praktyce występują najczęściej.
Załóżmy, że w mieszkaniu są dwa pokoje, a jeden z nich po zalaniu przez sąsiada nie może być używany przez dwa tygodnie.
Czy właściciel musi zapewnić całe inne mieszkanie?
Niekoniecznie.
Kodeks cywilny przewiduje bowiem inne rozwiązanie. Jeżeli rzecz najęta ma wady ograniczające jej przydatność do umówionego użytku, najemca może domagać się odpowiedniego obniżenia czynszu za czas występowania wad.
To bardzo ważne rozróżnienie.
W praktyce można więc mieć trzy różne sytuacje:
- mieszkanie nadaje się do zamieszkania – czynsz pozostaje bez zmian;
- możliwość korzystania z mieszkania jest częściowo ograniczona – może pojawić się roszczenie o odpowiednie obniżenie czynszu;
- konieczna naprawa wymaga opuszczenia mieszkania – może powstać obowiązek zapewnienia lokalu zamiennego.
Dlatego pierwszą reakcją właściciela na zgłoszenie usterki nie powinno być ani automatyczne odrzucenie żądań najemcy, ani natychmiastowe rezerwowanie hotelu.
Najpierw trzeba ustalić stan faktyczny.
A co, jeśli mieszkanie całkowicie nie nadaje się do używania?
Kodeks cywilny przewiduje także dalej idące uprawnienie:
Jeżeli wada uniemożliwia korzystanie z mieszkania zgodnie z umową, a właściciel mimo zawiadomienia nie usunie jej w odpowiednim czasie albo wada jest niemożliwa do usunięcia, najemca może w określonych sytuacjach wypowiedzieć najem bez zachowania terminów wypowiedzenia.
Jeszcze wyraźniej ustawodawca traktuje wady zagrażające zdrowiu:
Jeżeli stan lokalu zagraża zdrowiu najemcy lub jego domowników, Kodeks cywilny pozwala na wypowiedzenie najmu bez zachowania terminów wypowiedzenia – nawet jeżeli najemca wiedział o wadzie przy zawieraniu umowy.
Dlatego przeciąganie poważnej awarii przez właściciela może być zdecydowanie droższe niż sama naprawa.
Czy właściciel musi zapłacić najemcy za hotel?
To jedno z najczęściej pojawiających się pytań.
Najemca dzwoni i mówi:
„W mieszkaniu nie da się spać, więc jedziemy do hotelu. Rachunek prześlemy właścicielowi”.
Czy właściciel automatycznie musi za niego zapłacić?
Nie należy stawiać takiego znaku równości.
Przepisy dotyczące koniecznej naprawy mówią o przeniesieniu na koszt właściciela do lokalu zamiennego.
Nie ustanawiają natomiast generalnej zasady, zgodnie z którą najemca może w każdej sytuacji samodzielnie wybrać dowolny hotel, dowolny standard oraz cenę, a następnie przesłać rachunek wynajmującemu.
Jednocześnie nie oznacza to, że koszt krótkiego pobytu w hotelu nigdy nie może obciążyć właściciela.
Wyobraźmy sobie awarię o godzinie 22:00. W mieszkaniu pęka instalacja, część sufitu zostaje zalana, wyłączony zostaje prąd i ze względów bezpieczeństwa mieszkańcy muszą natychmiast opuścić lokal.
Znalezienie pełnoprawnego lokalu zamiennego tej samej nocy może być po prostu nierealne.
Rozsądny hotel albo apartament na pierwszą noc może w takiej sytuacji stanowić praktyczne rozwiązanie problemu.
Dlatego zamiast patrzeć wyłącznie na nazwę świadczenia, warto ocenić:
- czy wyprowadzka rzeczywiście była konieczna,
- na jak długo,
- czy właściciel został o problemie poinformowany,
- czy miał możliwość zorganizowania rozwiązania,
- czy poniesiony koszt był racjonalny,
- czy strony wcześniej uzgodniły sposób działania,
- co było przyczyną szkody.
Przy większych sporach ocena konkretnego roszczenia może wymagać indywidualnej analizy prawnej.
Co w przypadku zalania przez sąsiada?
To dobry przykład pokazujący, że dwie różne kwestie mogą się ze sobą mieszać.
Załóżmy, że mieszkanie jest własnością pana Jana i wynajmuje je on najemcy.
Sąsiad z piętra wyżej powoduje poważne zalanie.
Pan Jan nie zrobił niczego niewłaściwego.
Czy to oznacza, że jego stosunek z najemcą przestaje mieć znaczenie?
Nie.
Z punktu widzenia najemcy stroną umowy pozostaje wynajmujący.
Jednocześnie przyczyna szkody może mieć ogromne znaczenie dla późniejszego rozliczenia kosztów pomiędzy właścicielem mieszkania, sprawcą szkody, wspólnotą, administracją budynku i zakładem ubezpieczeń.
To są jednak dwa odrębne poziomy problemu.
Pierwszy brzmi:
co robimy z najemcą dzisiaj?
Drugi:
kto ostatecznie poniesie ekonomiczny koszt szkody?
Właściciel nie powinien czekać z reakcją na zakończenie postępowania likwidacyjnego u ubezpieczyciela.
Naprawa i sytuacja najemcy wymagają najczęściej działania od razu.
A jeśli awarię spowodował sam najemca?
Tutaj sytuacja również wygląda inaczej.
Najemca ma obowiązek prawidłowo korzystać z lokalu i odpowiada za szkody powstałe z jego winy.
Jeżeli więc do dużego zalania dochodzi dlatego, że najemca pozostawił odkręcony kran, ingerował samodzielnie w instalację albo użytkował urządzenie niezgodnie z przeznaczeniem, może pojawić się jego odpowiedzialność za powstałą szkodę.
Nie oznacza to jednak, że w środku awarii należy rozpocząć wielodniowy spór o winę.
Z punktu widzenia sprawnego zarządzania nieruchomością kolejność powinna być inna:
najpierw ograniczamy szkodę, zabezpieczamy mieszkanie i organizujemy naprawę.
Dopiero później kompletujemy dokumentację i ustalamy, kto powinien ponieść koszty.
To szczególnie ważne przy zalaniach. Każda godzina zwłoki może oznaczać większe uszkodzenia podłóg, ścian, lokalu poniżej albo części wspólnych budynku.
Awaria w mieszkaniu – co powinien zrobić właściciel?
Przy poważnej usterce ogromne znaczenie ma pierwszych kilka godzin.
Właściciel powinien możliwie szybko ustalić:
1. Co dokładnie się wydarzyło?
Samo stwierdzenie „jest awaria” niewiele mówi.
Warto poprosić o zdjęcia, film oraz dokładny opis sytuacji.
2. Czy występuje zagrożenie?
Jeżeli problem dotyczy instalacji elektrycznej, gazowej, poważnego zalania czy ryzyka dalszego powiększania szkody, konieczne może być natychmiastowe zabezpieczenie lokalu.
Ustawa przewiduje zresztą obowiązek udostępnienia mieszkania przez lokatora w razie awarii powodującej szkodę albo bezpośrednio zagrażającej jej powstaniem.
3. Czy mieszkanie może być dalej używane?
To kluczowe pytanie z perspektywy lokalu zamiennego.
Nie wystarczy stwierdzenie, że „jest niewygodnie”.
Trzeba ustalić, czy zakres napraw rzeczywiście wymaga opuszczenia mieszkania.
4. Jak długo potrwa naprawa?
Innego rozwiązania może wymagać awaria usuwana w ciągu sześciu godzin, a innego osuszanie mieszkania trwające trzy tygodnie.
5. Kto powinien wykonać naprawę?
Czasami będzie to fachowiec właściciela.
W innych przypadkach administracja lub wspólnota.
Przy awarii części wspólnej budynku właściciel może nie mieć możliwości samodzielnego wykonania naprawy.
6. Czy szkoda jest objęta ubezpieczeniem?
Jeżeli tak, należy możliwie szybko rozpocząć procedurę zgłoszenia.
7. Czy potrzebne jest tymczasowe zakwaterowanie?
Jeżeli tak, trzeba ustalić rozwiązanie odpowiadające rzeczywistemu charakterowi problemu.
Najgorsze rozwiązanie? Brak komunikacji
W zarządzaniu najmem często nie sama awaria powoduje największy konflikt.
Powoduje go brak reakcji.
Najemca zgłasza w piątek wieczorem brak ogrzewania.
Właściciel odpowiada:
„Zobaczę w poniedziałek”.
Najemca ponawia wiadomość w sobotę.
Nie dostaje odpowiedzi.
W niedzielę znajduje hotel, przeprowadza się i informuje właściciela, że potrąci wszystkie koszty z kolejnego czynszu.
Od tego momentu mamy już nie tylko awarię techniczną, ale także spór między stronami.
Tymczasem nawet wtedy, gdy usterki nie można natychmiast naprawić, dużo zmienia krótka informacja:
„Zgłoszenie otrzymaliśmy. Fachowiec przyjedzie jutro między 9:00 a 11:00. Po jego oględzinach określimy czas naprawy. Jeżeli okaże się, że lokal nie może być używany, uzgodnimy rozwiązanie tymczasowe”.
Najemca wie wtedy, że sprawa jest prowadzona.
Właściciel zachowuje kontrolę nad kosztami.
A wszystkie ustalenia są udokumentowane.
Przykład: pęknięta rura w łazience
Wyobraźmy sobie zwykłe dwupokojowe mieszkanie we Wrocławiu.
O godzinie 7:30 najemca zauważa wodę wypływającą spod zabudowy łazienki.
Po przyjeździe hydraulika okazuje się, że pękł przewód znajdujący się w ścianie.
Trzeba rozebrać fragment zabudowy i część płytek.
Jeżeli woda została szybko odcięta, naprawa trwa kilka godzin, a mieszkanie poza łazienką może być normalnie używane, najczęściej nie będziemy mówić o konieczności organizowania kilkutygodniowej przeprowadzki.
Załóżmy jednak inny wariant.
Awaria występowała przez dłuższy czas.
Woda dostała się pod podłogę w przedpokoju i salonie. Wilgotność jest bardzo wysoka. Trzeba usunąć część podłóg oraz prowadzić osuszanie przez kilkanaście dni.
W tym przypadku ocena będzie zupełnie inna.
Nie zmieniła się nazwa awarii.
Nadal mówimy o pękniętej rurze.
Zmienił się jednak zakres szkody i możliwość dalszego zamieszkiwania.
Przykład: brak ogrzewania
Brak ogrzewania również nie daje jednej odpowiedzi.
Jeżeli centralne ogrzewanie w budynku zostaje wyłączone na kilka godzin w październiku z powodu prac technicznych, trudno automatycznie traktować taką sytuację jako podstawę do przenoszenia wszystkich lokatorów do hoteli.
Inaczej może wyglądać wielodniowa awaria w styczniu przy temperaturze znacznie poniżej zera.
W każdym przypadku trzeba ocenić rzeczywistą możliwość korzystania z lokalu i szybkość usunięcia problemu.
Przykład: awaria instalacji elektrycznej
Jeżeli uszkodzone jest jedno gniazdko, które można odłączyć do czasu wizyty elektryka, mieszkanie zazwyczaj nadal może być używane.
Jeżeli natomiast elektryk stwierdza poważną wadę instalacji i ze względów bezpieczeństwa konieczne jest wyłączenie energii elektrycznej w całym lokalu na czas kilkudniowych prac, sytuacja staje się znacznie poważniejsza.
Ponownie decydują fakty, a nie samo hasło „awaria prądu”.
Czy właściciel może po prostu rozwiązać umowę?
Poważna awaria nie powoduje automatycznie zakończenia stosunku najmu.
Art. 10 ustawy zakłada wręcz sytuację odwrotną – lokator przenosi się czasowo do lokalu zamiennego, a po wykonaniu napraw wraca do dotychczasowego mieszkania w ramach istniejącego stosunku prawnego.
Dlatego właściciel nie powinien traktować konieczności remontu jako prostego sposobu na natychmiastowe zakończenie umowy.
Sytuacja związana z remontem lub koniecznością opróżnienia budynku może być objęta szczególnymi regulacjami ustawy o ochronie praw lokatorów.
Czy umowa najmu może regulować takie sytuacje?
Zdecydowanie warto, aby umowa przewidywała procedurę postępowania w przypadku awarii.
Można określić przede wszystkim:
- sposób zgłaszania awarii,
- numery telefonów alarmowych,
- obowiązek niezwłocznego zawiadomienia właściciela lub zarządcy,
- obowiązek umożliwienia dostępu do mieszkania,
- zasady wykonywania drobnych napraw,
- zakres odpowiedzialności najemcy,
- sposób dokumentowania szkód.
W przypadku prywatnych lokali mieszkalnych strony mogą również odmiennie uregulować część obowiązków dotyczących utrzymania i napraw przewidzianych w art. 6a–6e ustawy o ochronie praw lokatorów.
Nie oznacza to jednak, że jednym zdaniem w umowie można skutecznie wyłączyć wszystkie przepisy chroniące lokatora.
Dlatego postanowienie typu:
„Właściciel w żadnym przypadku nie zapewnia lokalu zastępczego”
nie powinno być traktowane jako uniwersalne rozwiązanie problemu.
Co daje w takiej sytuacji firma zarządzająca najmem?
Przez większość czasu obsługa najmu jest dość przewidywalna.
Najemca płaci czynsz, mieszka w lokalu, od czasu do czasu zgłasza drobną usterkę.
Wartość profesjonalnego zarządzania szczególnie dobrze widać jednak wtedy, kiedy dzieje się coś nietypowego.
Poważna awaria może oznaczać konieczność skoordynowania w ciągu kilkunastu godzin:
- najemcy,
- właściciela,
- hydraulika lub elektryka,
- administracji budynku,
- sąsiadów,
- ubezpieczyciela,
- ekipy remontowej,
- firmy osuszającej,
- a czasami również tymczasowego miejsca zakwaterowania.
Właściciel zarządzający mieszkaniem samodzielnie staje się wtedy osobą odpowiedzialną za cały ten proces. Jeżeli mieszka w innym mieście albo za granicą, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza.
Jak wygląda to przy zarządzaniu przez Multibed?
W Multibed bieżąca obsługa najemców oraz reagowanie na usterki i koordynacja serwisu należą do zakresu zarządzania najmem.
W sytuacji awaryjnej zarządca może przede wszystkim szybko zebrać informacje i ocenić skalę problemu. Następnie koordynuje kontakt z odpowiednim wykonawcą, administracją czy właścicielem.
Dobra dokumentacja może oszczędzić wiele problemów
Przy każdej poważniejszej awarii warto dokumentować przebieg zdarzenia.
Najlepiej zachować:
- zdjęcia i filmy,
- wiadomości od najemcy,
- datę zgłoszenia,
- opis wykonanych czynności,
- diagnozę fachowca,
- rachunki i faktury,
- informacje od administracji,
- dokumentację ubezpieczeniową.
Jeżeli później pojawi się spór dotyczący odpowiedzialności, wysokości obniżki czynszu albo kosztów dodatkowych, taka dokumentacja może mieć ogromne znaczenie.
Dlatego dużo lepiej prowadzić komunikację w uporządkowany sposób niż ustalać wszystko wyłącznie telefonicznie.
Warto również pomyśleć o ubezpieczeniu
Właściciel mieszkania na wynajem powinien sprawdzić zakres swojego ubezpieczenia jeszcze zanim wydarzy się pierwsza poważna szkoda.
Sama informacja „mieszkanie jest ubezpieczone” niewiele mówi.
Zakres poszczególnych polis może się bardzo różnić.
Warto sprawdzić m.in.:
- szkody wodne,
- odpowiedzialność cywilną,
- przepięcia i szkody elektryczne,
- szkody wyrządzone osobom trzecim,
- assistance domowy,
- ewentualne świadczenia dotyczące czasowego zakwaterowania.
Niektóre rozwiązania ubezpieczeniowe mogą znacznie ograniczyć finansowe konsekwencje dużej awarii.
Warunki należy jednak zawsze sprawdzić w konkretnej polisie.
Lokal zastępczy dla najemcy – najważniejsze zasady
Najważniejszy wniosek jest prosty:
właściciel nie ma obowiązku organizowania lokalu zastępczego przy każdej usterce.
Jeżeli jednak konieczna naprawa wymaga opuszczenia lokalu, ustawa przewiduje przeniesienie lokatora na koszt właściciela do lokalu zamiennego.
Jeżeli wada jedynie ogranicza możliwość korzystania z mieszkania, zamiast przeprowadzki może pojawić się kwestia odpowiedniego obniżenia czynszu.
Jeżeli natomiast wada uniemożliwia używanie mieszkania i nie zostanie usunięta w odpowiednim czasie albo nie da się jej usunąć, w określonych sytuacjach najemca może mieć prawo do rozwiązania umowy bez zachowania terminów wypowiedzenia.
Dlatego najważniejsza jest szybka i spokojna ocena konkretnej sytuacji.
Profesjonalne zarządzanie najmem przydaje się najbardziej wtedy, gdy coś idzie niezgodnie z planem
Znalezienie dobrego najemcy to dopiero początek najmu.
Później przez kolejne miesiące albo lata trzeba obsługiwać płatności, rozliczenia, zgłoszenia, naprawy i sytuacje, których nie dało się przewidzieć podczas podpisywania umowy.
Pęknięta rura o 22:00, zalanie przez sąsiada albo awaria ogrzewania w środku zimy są właśnie takimi momentami.
W ramach zarządzania najmem we Wrocławiu Multibed zajmuje się bieżącym kontaktem z najemcami, reagowaniem na usterki, koordynacją serwisu i nadzorem nad pracami w lokalu.
Dzięki temu właściciel nie musi samodzielnie prowadzić każdej sytuacji awaryjnej od pierwszego telefonu do zakończenia naprawy.
Jeżeli masz mieszkanie na wynajem we Wrocławiu i chcesz ograniczyć czas poświęcany na jego bieżącą obsługę, sprawdź, jak wygląda zarządzanie najmem w Multibed.
FAQ – lokal zastępczy dla najemcy
Czy właściciel zawsze musi zapewnić mieszkanie zastępcze podczas awarii?
Nie. Obowiązek przewidziany w art. 10 ust. 4 ustawy dotyczy sytuacji, w której rodzaj koniecznej naprawy wymaga opróżnienia lokalu. Drobna usterka nie powoduje automatycznie takiego obowiązku.
Czy najemca może sam wynająć hotel i obciążyć właściciela rachunkiem?
Nie można przyjąć ogólnej zasady, że każdy jednostronnie wybrany nocleg automatycznie obciąża wynajmującego. Przepisy mówią o lokalu zamiennym. W konkretnej sytuacji znaczenie mogą mieć jednak okoliczności awarii, pilność wyprowadzki, możliwość uzgodnienia rozwiązania z właścicielem oraz zasadność poniesionych kosztów.
Kto płaci za lokal zamienny?
Jeżeli występuje sytuacja z art. 10 ust. 4 ustawy, przeniesienie do lokalu zamiennego odbywa się na koszt właściciela.
Jak długo najemca może mieszkać w lokalu zamiennym?
Przepis przewiduje okres nie dłuższy niż rok. Po tym czasie właściciel powinien udostępnić najemcy naprawiony lokal w ramach istniejącego stosunku prawnego.
Czy za lokal zamienny najemca może płacić więcej?
Nie. Zgodnie z art. 10 ust. 4 czynsz za lokal zamienny nie może być wyższy od czynszu za lokal dotychczasowy.
Co jeśli awaria tylko częściowo utrudnia korzystanie z mieszkania?
Jeżeli wada ogranicza przydatność mieszkania do umówionego użytku, najemca może domagać się odpowiedniego obniżenia czynszu za okres występowania wady.
Co jeżeli najemca sam spowodował awarię?
Może wówczas odpowiadać za powstałą z jego winy szkodę. W pierwszej kolejności warto jednak zabezpieczyć lokal i ograniczyć rozmiar szkody, a dopiero później ustalać odpowiedzialność i rozliczenie kosztów.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi indywidualnej porady prawnej. Przy nietypowym stanie faktycznym lub sporze między wynajmującym a najemcą warto przeanalizować konkretną umowę i okoliczności zdarzenia.



